Kiedy Sofie Maria patrzy wstecz na swoją podróż, jest jedna rada, którą dałaby innym matkom – lub tym, którzy stoją u progu macierzyństwa:
„Zaufaj swojej intuicji i trzymaj się tego, co sprawiało ci radość, zanim zostałaś matką. Możesz być fantastyczną matką, nawet jeśli nie robisz wszystkiego zgodnie z książką”.
Wierzy, że jako matki musimy lepiej radzić sobie z oczekiwaniami – zarówno tymi, które sobie stawiamy, jak i tymi, które napotykamy z zewnątrz. Bycie matką nie polega na kontrolowaniu wszystkiego, ale na byciu obecnym, gdy to się liczy.
A z błyskiem w oku dodaje: „Nie remontuj kuchni z noworodkami – nawet jeśli wymaga tego!”, i zaczyna się śmiać.
Cicha kropka – pośród chaosu i miłości
Kiedy Sofie Maria patrzy wstecz, nie pamięta tylko trudnych nocy czy wielu butelek. Pamięta chwile pomiędzy nimi. Małe rączki, które chwytają jej dłonie. Pierwszy śmiech. Słońce na skórze po sześciu dniach spędzonych w domu.
Jej historia to przypomnienie, że macierzyństwo nie polega na robieniu wszystkiego dobrze – ale na ciągłym wsłuchiwaniu się w siebie.
Na odnajdywaniu siebie w niedoskonałości. Na oddychaniu.
Na kochaniu, nawet gdy jest się zmęczonym do szpiku kości.
Bo jak sama mówi z lekkim uśmiechem:
„Mam dni, kiedy myślę: to niemożliwe. Ale potem patrzę na nich – trzy małe osobowości, całkowicie swoje własne – i wtedy wiem, że zrobiłabym to wszystko jeszcze raz”.